02 lutego 2012

luty 2, 2012

Dnie mijają, fotograficzny głód, co tu focić siedząc w domu z dwójką harpaganów…

KUB_0901

11 grudnia 2011, chrzest Oli.

grudzień 13, 2011

Póki co jedno, z czasem może coś więcej….

KUB_0746

Jesień za oknem, szaro buro, nic się nie chce. Fotograficzny niebyt, czas na zdobywanie klientów, podpisywanie umów, czas ciągłej choroby dzieci :) , syn pobił rekord, po zaledwie dwóch dniach pobytu w przedszkolu dziś już jest “załatwiony”…. Byle do wiosny….

Nic nie piszę, nic nie pokazuję, dzieciaki mnie załatwiły, czuję się fatalnie. Całości dopełnia gorączka, której miało nigdy nie być (medykom cosik się pomyliło)… Z tematów fotograficznych to zdarzyły się dwa zlecenia, 130 lecie ZSME i reportaż z tego- dziękuje Ci Marta oraz zdjęcia dla salonu kosmetycznego HeBe. W pierwszym przypadku postanowiłem nie publikować relacji z obchodów 130 lecia, ponieważ sceneria w której impreza się odbywała budzi mój niesmak, ot sala gimnastyczna w dość fatalnym stanie, ale cóż tak to już jest jak szkoła dostaje coraz mniej środków by móc sprostać potrzebom. Jeśli chodzi o zdjęcia do salonu kosmetycznego to trzeba sobie powiedzieć prawdę, gdyby nie Wojtek (Erie) najbardziej ambitne modernizacje graficzne nie zostały by wykonane, po raz kolejny serdecznie dziękuję. Facet ma wiedzę i masę cierpliwości. Niezbyt taktownie byłoby pokazać zdjęcia jako swoje wiedząc iż znaczną część pracy wykonał ktoś inny.

Tymczasem kończę i idę zjeść jakieś “prochy”.

Z wielką przyjemnością załączam klatki z ostatniego (chyba) ślubu w tym roku, ślubu wyjątkowego w samym sobie…

KUB_7753
KUB_7792
KUB_7895
KUB_7946
KUB_7976
KUB_8061
KUB_8090
KUB_8107
KUB_8161
KUB_8213
KUB_8231
KUB_8285
KUB_8298
KUB_8418`
KUB_8522
KUB_8583
KUB_8667
KUB_8733
KUB_8749
KUB_8821
DSC_3963
KUB_9940
KUB_9953
KUB_0113
KUB_0184
KUB_0164
KUB_9976

Dzięki uprzejmości Piotrka z FLK Media po raz kolejny miałem przyjemność pojawić się na gali boksu w kopalni. Szczerze mówiąc absolutnie nie czuję takiej fotografii, wyjazd na galę miał być próbą zmierzenia się z tematem, prawdę powiedziawszy zdjęcia absolutnie mnie nie zadowalają, zresztą tematyka jak dla mnie obca- zwyczajnie nie “czuję jej”, niemniej jednak blog musi żyć swoim życiem, więc załączam foty.

Najpierw na rozgrzewkę dla publiki wyszli amatorzy:
KUB_9580
Później byli zawodowcy:
KUB_9623
Panie nie ustępowały:
KUB_9643
Były chwile zwątpienia:
KUB_9673
I decydujące momenty:
KUB_9679
Czasem trafiały się obrażenia:
KUB_9759
Niektórzy nie kryli zdumienia:
KUB_9769
I pewnie warto było:
KUB_9819

No dobra tak na szybkiego, zapowiadane kilka klatek ze ślubu, który był odrobinę stresujący, znamy się z Pawłem od kilku lat, czasem odwiedzają nas wraz z Martą, propozycja zrobienia relacji z ich ślubu była pewnym wyzwaniem.

KUB_6055
KUB_6251
KUB_6266
KUB_6335
KUB_6418
KUB_6529
KUB_6564
KUB_6670
KUB_6711
KUB_9084
KUB_9129

Tatry Wysokie, paździenik 2011

październik 12, 2011

Szybki kilkugodzinny wypad z Darkiem w górki, wyjazd z Tarnowa później niż zwykle, bo o 4 nad ranem. Miejscami kropi, czasem leje, gnamy dalej. Pierwszy kulinarny postój, półlitrowa kawa i dojeżdżamy do Zakopca, pustki…. Szaro, buro, ponuro, czasem siąpi. Pierwotny plan był pocić sobie w Kościeliskiej, jednak aura zmusza do zmiany planów, jedziemy na Kasporowy- u góry może więcej widać. Podjeżdżamy busem za 3 zł pod stację kolejki, (w przeciwieństwie do górnej stacji toaleta gratisowa) gdzie o dziwo nie ma żywego ducha, pada, zimno, nie ma się co dziwić. Kupujemy bilety za 40 zł i wraz z toprowcami czekamy na pierwszą kolejkę, po dość nudnej jeździe jesteśmy na szczycie, po wyjściu z budynku jesteśmy w szoku, wszędzie biało, masa śniegu, czysto, sterylnie, oprócz nas może z 5 osób na szczycie, idziemy ostro w kierunku Świnicy, ręce kostnieją, rękawiczek brak, ale zdjęcia się robią, aura niesamowita, raz pięknie i słonecznie, za chwilę szaro buro, ponuro i zawieja, silny wiatr unosi tumany śniegu. Jak na zimowy debiut w Tatrach jest bosko.

Poniżej kilka kadrów z tego pamiętnego wypadu.

KUB_9347
KUB_9410
KUB_9434`

Pochmurało się
KUB_9503

Zapowiedzi, same zapowiedzi, ale czasem i tak musi być, dwie klatki z minionej soboty, póki co sama Karolina reszta zdjęć niebawem…

KUB_7697
KUB_7999

No dobra zacznę od końca.

Rysy ech Rysy, chciałem pojechać i wejść na szczyt już dawno temu… Jest w nich coś magnetyzującego, coś czego nie zepsuje ogromna ilość ludzi na szczycie, przerobiliśmy z Agą Zawrat, Szpiglasową Przełęcz i inne mniejsze bądź większe wzniesienia, jednak Rysy jakoś były poza zasięgiem, dlaczego, nie wiem. Po ostatniej wyprawie na Jagnięcy Szczyt byłem sceptycznie nastawiony do kolejnej nocnej eskapady w Tatry. Jackowi po głowie chodził (i chodzi nadal) Koprowy Szczyt, mnie i Agę korciły Rysy- strasznie…Na szczęście Jacek jest bezkonfliktowym facetem, więc zostały Rysy. Zdecydowaliśmy się na podejście od strony Słowackiej, z pewnością łatwiejsze, niż od Polskiej; jakoś nie miałem najmniejszej ochoty iść droga do Morskiego Oka 10 km asfaltem, wówczas nie sądziłem jeszcze, że od Słowackiej strony też jest asfalt, Aga bała się, że kondycyjnie nie wydoli, więc decyzja była prosta.

Piątek 23.09 po południu maluchy do teściów (pierwszy sukces), noc z piątku na sobotę-budzik dzwoni o 1, półprzytomni z Agą (nikt normalny chyba o tej porze nie zaczyna dnia), zalewamy termos kawą, drugi herbatą, szybkie kanapeczki, ostatni przegląd plecaków.
2:45 dzwoni komóra, niezastąpiony Jacek już czeka na parkingu. Gnamy bardzo przepisowo przez Wojnicz, Sącz, Piwniczną, Mniszek, by na około 5:45 zameldować się na parkingu w Popradské Pleso. Co ciekawe parking załadowany samochodami, mimo dość wczesnej pory, przebieramy buciki i zaczynamy asfaltem kierować się w stronę Hotelu Górskiego przy Popradzkim Stawie (Chata Popradské Pleso). Po około godzinie dochodzimy do “hotelu”, (nocleg od 13 do 22€ za osobę) kanapeczki, kawka, toaleta- co ciekawe darmowa:

KUB_7200

Aga i Jacek:
KUB_7196

Po śniadanku ruszamy na szlak, na samym początku tablica informacyjna z zaznaczoną trasą tego co nas czeka:
KUB_7201

Początkowo niebieskim szlakiem delikatnie wspinamy się pod górę. Po około godzinie dochodzimy do rozwidlenia szlaków, szlak niebieski prowadzi dalej na Wyżnią Koprową Przełęcz (2180 m n.p.m.), my w prawo na szlak czerwony i punkt docelowy Rysy.

KUB_7218

Przed nami rozgrywa się górski spektakl, coś pięknego

KUB_7259

Cały czas brniemy do przodu, szlak robi się odrobinę trudniejszy, jednak idzie się wyśmienicie

KUB_7322
KUB_7344

Szybki posiłek obok przebudowywanego schroniska “Chata pod Rysami” i bliższa prezentacja bohaterów wyprawy. A na marginesie z przyczyn oczywistych nie zamieszczam zdjęcia “placu budowy” podobnie jak kibelka nad przepaścią- pełno tego w sieci, a co do schroniska w nowej odsłonie, miałeś rację Grzesiu brzydkie jak cholera…

Aga- żona, pierwszy raz od 3 lat pojechała w Tatry i ciężko ją było dogonić, ech te kobiety, wciąż zaskakują.

KUB_7356

Jacek, fotograf, postać indywidualna sama w sobie, kondycyjnie też niczego sobie, dumnie dotrzymywał kroku mojej żonie, podczas gdy ja zamykałem tyły.

KUB_7358

Dobra idziemy dalej, właściwie wyżej, podejście na przełęcz “Waga”:

KUB_7364
KUB_7374

A potem już tylko wyżej i wyżej:

KUB_7398

Widok na Żabie Stawy:
KUB_7405
KUB_7411

Wierzchołek Polski 2499 m .p.m. Zdjęcie zrobione z wyższego Słowackiego szczytu 2503 m n.p.m.

KUB_7413

Autopromocyjnie na Słowackim wierzchołku Rysów, zdjęcie zrobiła Aga.
KUB_7439

Widok na Polską stronę z Polskiego wierzchołka:

KUB_7444

Medytacje nad przepaścią:

KUB_7476

Widok ciutkę w prawo:

Widok-z-Rysow

Na pożegnanie, schodząc:

KUB_7509

A teraz hmm, czas na Rysy od Polskiej strony, jak trudniej to czemu nie, choć marzy się Wysoka, oj tak… Plany są, czas na realizację.
Sumarycznie na szlaku spędziliśmy nieco ponad 12h, z tym, że dość często przystawaliśmy podziwiając widoki, robiąc zdjęcia, zmieniając obiektywy, albo zwyczajnie łapałem zadyszkę i Aga z Jackiem czekali na mnie, wyczynowcy ponoć robią całość w około 8h, mnie tam się nigdzie nie spieszyło.
Z technikaliów wystąpiły następujące zabaweczki D700 (tym razem odpuściłem gripa), Nikkor 24-70 (sporadycznie), Nikkor 16-35- zdecydowanie najczęściej, oraz filtr polaryzacyjny Marumi Super DHG, z przyczyn oczywistych nie będę tu wymieniał filtrów UV, na marginesie rozstałem się z szarą połówką chyba bezpowrotnie póki co.